Z noworocznymi życzeniami jest o tyle dobrze, że rozsyłać je można jeszcze do święta Trzech Króli. Wcześniej spamuje się najczęściej esemesikami - sylwestrowym późnym wieczorem, w akomapaniamencie petard-achtungów trybem użytkownika "in_vino_veritas" :-) O pierwszostyczniowym poranku może być to konfuzyjne mocno, gdy przegląda się folder "sent_messages" i treści, jakie poszły w świat, w smartfony bliższych i dalszych znajomych. Dano se już luz z seryjnymi wierszykami, ale na fejsiku i innych społecznościówkach 80 % obrazków to ściągnięte gdzieśtam jotpegi "hepinjujear". Doceniam wysiłek sióstr i braci w świetle, co stworzyli własne fajerwerczno-szampańskie kompozycje, ale za tych co poszli na wyguglaną łatwiznę przychodzi się tylko wstydzić. Jest jeszcze przegląd Kreacji Tuż Przed Wyjściem, w miarę dostępnego wifi lub transferu pojawiają się relacje z pola bitwy z drinkami, menu, tańcującymi towarzyszami niedoli. Potem już tylko cisza - w LTEterze i za oknami.
Rok MMXV rozpocząłem ambitnie - wysłaniem osobistych, autorskich życzeń do tych wszystkich, dzięki którym miniony rok dał się przetrwać, a ambitne plany na bieżący wydają się/staną łatwiejsze do zrealizowania. Po SMSie zostaje nikły ślad w systemie - plik graficzny można sobie wydrukować i zaglądać doń w dowolnym momencie.Tylko kłopot wielki, by słowa kierowane do zaprzyjaźnionych kilkudziesięciu Muz się nie powtarzały za bardzo.
Rozesłanych - tych plików - było około setki (dzięki Ci Zuckerbergu), a mottem jest przysłowie tureckie "Dobrzy ludzie są jak palące się świece - goreją a blaskiem swego światła i roztaczanego ciepła dają innym oparcie, nadzieję i radość w chwilach trudnych". Jeśli w swej poczcie znaleźliście jpg z spersonalizowanym tekstem - znaczy dobrze jest, a będzie jeszcze lepiej. Wszystkiego co najlepsze ♥