piątek, 26 czerwca 2015

Agata - vintage.
 Lubię gry słowne. 
Bardzo lubię :-)

środa, 24 czerwca 2015

niedziela, 4 stycznia 2015


Z noworocznymi życzeniami jest o tyle dobrze, że rozsyłać je można jeszcze do święta Trzech Króli. Wcześniej spamuje się najczęściej esemesikami - sylwestrowym późnym wieczorem, w akomapaniamencie petard-achtungów trybem użytkownika "in_vino_veritas" :-) O pierwszostyczniowym poranku może być to konfuzyjne mocno, gdy przegląda się folder  "sent_messages" i treści, jakie poszły w świat, w smartfony bliższych i dalszych znajomych. Dano se już luz z seryjnymi wierszykami, ale na fejsiku i innych społecznościówkach 80 %  obrazków to ściągnięte gdzieśtam jotpegi "hepinjujear". Doceniam wysiłek sióstr i braci w świetle, co stworzyli własne fajerwerczno-szampańskie kompozycje, ale za tych co poszli na wyguglaną łatwiznę przychodzi się tylko wstydzić. Jest jeszcze przegląd Kreacji Tuż Przed Wyjściem, w miarę dostępnego wifi lub transferu pojawiają się relacje z pola bitwy z drinkami, menu, tańcującymi towarzyszami niedoli. Potem już tylko cisza - w LTEterze i za oknami.

Rok MMXV rozpocząłem ambitnie - wysłaniem osobistych, autorskich życzeń do tych wszystkich, dzięki którym miniony rok dał się przetrwać, a  ambitne plany na bieżący wydają się/staną łatwiejsze do zrealizowania. Po SMSie zostaje nikły ślad w systemie - plik graficzny można sobie wydrukować i zaglądać doń w dowolnym momencie.Tylko kłopot wielki, by słowa kierowane do zaprzyjaźnionych kilkudziesięciu Muz się nie powtarzały za bardzo.

Rozesłanych - tych plików - było około setki (dzięki Ci Zuckerbergu), a mottem jest przysłowie tureckie "Dobrzy ludzie są jak palące się świece - goreją a blaskiem swego światła i roztaczanego ciepła dają innym oparcie,  nadzieję i radość w chwilach trudnych".  Jeśli w swej poczcie znaleźliście jpg z spersonalizowanym tekstem  - znaczy dobrze jest, a będzie jeszcze lepiej.  Wszystkiego co najlepsze ♥

środa, 17 grudnia 2014

Jak się nie ma marzeń - to się nie spełniają...

Takie motto miewam  /oprócz innych wielu innych/ i  zależnie_od_sytuacji  motywuję zakompleksione 20-30-40 latki.
Ernsta Theodora Amadeusa  Hoffmana* "Dziadek do orzechów" (ros. Щелкунчик, franc. Casse-Noisette, ang. The Nutcracker) to opowieść o magii Nocy Wigilijnej, sile miłości i wierze w marzenia.
W Operze na Zamku cztery lata temu udało mi się spełnić jedno z moich marzeń. Tych związanych z fotografią i baletem klasycznym :-)  "Bo warto mieć marzenia/doczekać ich spełnienia..." jak śpiewa/ło DeSu. A Sal Solo wtóruje o San Damiano... Nadchodzi Chanuka, idzie Krismas - weselmy się :-)

*ETA Hoffman popełnił jeszcze kilka innych "opowieści", stąd są obecne w popkulturze starszych wiekiem i operetką...